Cytat na ten tydzień:
„Perfekcjonizm nie jest dążeniem do doskonałości. Jest tarczą obronną. Jest ważącą dwadzieścia kilogramów zbroją, którą ze sobą nosimy w przekonaniu, że osłoni nas przed zranieniem, krytyką, wstydem i wyśmianiem.” — Brené Brown
O tym 👆 więcej poniżej przy #2👇
#1 Temat z chatu:
Przypominam, że mamy tutaj CZAT, na którym możecie w odpowiedzi na mój ostatni wpis zadawać pytania, lub proponować tematy, które mam poruszyć w następnym mailu :)
Dzisiejszy temat to: “chce odejść z etatu, ale czy warto i jak w siebie uwierzyć?”
Czy warto odchodzić z etatu?
Nigdy nie byłem zwolennikiem “yolo, jebać etat i idę na swoje”. To zbędne ryzyko i zbyt wysoka presja, większy stres, mniejsze zarobki i łatwa droga do odpuszczenia.
Zacznij dokumentować drogę od zera do przejścia full-time na swój biznes pracując dalej na “bezpiecznym” etacie.
Dokumentować, czyli albo pisać wpisy chociażby tu na substacku, albo nagrywać siebie z pierwszej perspektywy (telefonem), albo nagrywać siebie jak pracujesz nad tym swoim biznesem i publikować.
ALBO co moim zdaniem jest lepsze, (bo dziś musisz publikować minimum raz dziennie przez rok + analizować, wyciągać wnioski, wdrażać usprawnienia itd. ale o tym dokładniej omawiam 1:1 w Klubie), nagraj sobie 100 materiałów w buforze i wtedy zacznij je publikować.
Jak uwierzyć w siebie na tyle, aby spróbować?
Co to znaczy spróbować?
Takim podejściem jakie przedstawiłem wyżej, niczym nie ryzykujesz, więc nie musisz w siebie wierzyć, wystarczy robić.
I do tego to się sprowadza, wiem że to banalne, ale musiałem to powiedzieć na starcie. Dyscyplina to podstawa, żeby jakkolwiek ta próba wyszła.
Natomiast taka lepsza rada brzmi… mniejsze wygrane.
Miałem w swoim życiu sporo ciężkich momentów, sporo prób zmian i to co mi pomogło najbardziej to właśnie małe wygrane.
Przeświadczenie, że panuje nad swoim życiem, więc mogę… rozumiesz?
Jak działają małe wygrane?
Prosto i takie ma to być.
Ustawiasz cholernie mały cel i go realizujesz.
I tak przez 30-90 dni w zależności od tego ile potrzebujesz, by poczuć wiarę w siebie.
Przykład: Zamiast mówić “pójdę przebiec 5km” ustaw cel “wyjdę na dwór przed dom.
Ważne 2 kwesie:
Nie mówię, że nie możesz robić więcej. Mówię, żeby ustawić poprzeczkę tak nisko, żeby porażka była niemożliwa. A jak zrobisz więcej, tym lepiej dla Ciebie.
Jeśli myślisz, że to marnowanie czasu. No kurwa nie. Popatrz co pisałem wyżej. D O K U M E N T U J swoją podróż, a to jest jej początek. Więc nie marnujesz czasu, od razu uczysz się nagrywać siebie, montować te filmiki i wprawiasz się w tej umiejętności, której swoją drogą też uczę w Klubie z Maciejem jakby co i macie 7 dni na test za free.
Tylko tyle i aż tyle.
Ciężko będzie przekonać mózg, aby chciał to robić bo przecież “to zbyt proste, nie ma to sensu”. W takiej sytuacji odpowiedz temu debilowi “mam to robić przez 365 dni, to nie takie proste”. Powinno pomóc, daj znać na czacie :)
#2 Przemyślenia:
Ostatnio rozmawiałem z “tak jakby fanką” (dziewczyna sama tak się określiła, nie uważam się za jakiegoś influ) i było to bardzo miłe spotkanie. Padł temat prokrastynacji i trochę głębiej nad tym rozmyślałem.
Wnioski mam dwa.
Pierwszy taki (pisarka Brene Brown o tym również mówi), że perfekcja to najbardziej logiczna tarcza przed wyśmianiem.
A raczej samą obawą wyśmiana, co ma swoje korzenie w systemie edukacji.
Więc jeśli boisz się, że ktoś cię wyśmieje, jasno powiedz sobie i światu, że to faza testów, faza początków, więc nie robisz tego na 100%, tylko robisz by ZACZĄĆ.
Drugi taki, że perfekcjonizm to często gówno prawda.
To, że odkładasz zrobienie czegoś, bo masz problem z “perfekcjonizmem” to zwykłe kłamstwo, tylko w Twojej głowie brzmi to lepiej.
Bo przecież jesteś perfekcjonistą nie?
Jak Ty coś robisz, to musi być zrobione najlepiej.
Tylko że perfekcja to coś do czego się dąży powtórzeniami.
Ty nie zrobiłeś ani jednego.
I teraz pytanie brzmi dlaczego?
Bo nie jest to Twoim priorytetem.
A dlaczego?
Bo nie widzisz w tym sensu.
Zobacz:
Ta dziewczyna prowadzi sklep stacjonarny eco, natural, recykling itd. fajna sprawa, klientów nie za dużo, bo wiadomo jeszcze niszowy temat.
Ale rozmawialiśmy o tym, żeby robiła treści o tych produktach.
Rolki, karuzele, cokolwiek.
“Ja mam taki problem z perfekcjonizmem”.
Gówno prawda.
Nie widzi w tym sensu.
Nie widzi jak to się przełoży na sprzedaż.
Nie widzi jak to doprowadzi ją do jej celu.
I dlatego pojawia się “perfekcjonizm” jako wymówka od mózgu dla nas.
Co byśmy się trochę lepiej ze sobą czuli, bo przecież chcemy robić to coś najlepiej ;)
Wiem że chcesz, ale ponownie, to proces.
Zastanów się, jak to coś może doprowadzić Cię do celu.
Znajdź sens robienia tego.
Wtedy perfekcjonizm zniknie.
Rady od milionerów z ostatniego wywiadu:
Notuj i nie rób tego sam
Nawet jeśli bliscy uważają Twój pomysł za jakieś widzimisie, nie odpuszczaj. Ale samemu szybko dobijesz do sufitu. Musisz mieć wokół siebie sztab ludzi, którzy w Ciebie wierzą, wspierają Cię, dają feedback i przede wszystkim chcą z Tobą działać. Taką społeczność też swoją drogą mamy w Klubie, sami killerzy jeśli chodzi o działanie, ale lepiej niż rodzina jeśli chodzi o wsparcie. I trzecia rzecz, którą powtarzał Rafał (niesamowity człowiek, który mnie wciągnął do świata motorsportu, ale o tym next time) notuj. Pomysł, który zostaje w głowie, umiera w głowie.
Pieniądz musi pracować
Pieniądz, który leży, jest chuja wart. Wszystko, co zarabiasz, ma robotę do wykonania, czyli reinwestuj. Ale z pokorą. Zarobiłeś na inwestycji? Odkładasz zysk, dalej obracasz tylko kapitałem początkowym. I najważniejsze zdanie: pieniądze nie są celem. Są środkiem do wolności. Nie stawiaj sobie za cel “zarobić dużo”. Stawiaj sobie za cel spokój i możliwość wyboru. Dodam tylko, żeby to było konkretne i ważne dla Ciebie.
Zatrać się, albo nie zaczynaj
:Rób to, co kochasz”. Znamy to jasne, tylko pada jednak ta rada coraz częściej od osób szerokopojętego “sukcesu”. Różnica polega uważam na tym, że Ci co wygrywają, mają obsesja i się w tym zatracają. Nie da się zbudować nic dużego robiąc coś na odpierdol, albo tylko gdy Ci się chce, lub gdy “masz czas”. Nawet nie zaczynaj mi tłumaczyć jak to Ty nie masz czasu, bo to bujdy na kiju. Albo podejmujesz decyzje i działasz każdego dnia na 110%, albo nie zaczynaj wcale.
Ludzie wokół Ciebie są najważniejsi
Padło to praktycznie u każego. U Ani wprost: otaczaj się tymi, którzy pchają Cię w górę. Znajdź mentora, który dmucha wiatr w Twoje żagle. Takiego mentora w postaci milionera zapraszam co miesiąc do Klubu 180 na spotkanie LIVE, na którym możecie mu zadać każde pytanie. Oprócz tego są też spotkania live ze mną. Dziś akurat mamy kick-off z nowymi klubowiczami o 15:30, więc możesz dołączyć i opowiem Ci więcej na żywo.
Przydatne rzeczy, z których korzystam:
No co… bez zmian nadal top. Obecna mieszanka to 3 miarki kakao, 3 miarki kolegenu, mleko owsiane z lidla i 2 szoty espresso. Przyjemny rytuał rano, zwłaszcza przez mocno kakaowy zapach i miły widok dla oka. Nadal w ramach współpracy mam dla Was zniżkę: po kliknięciu TUTAJ zniżka powinna nałożyć się automatycznie, a jeśli nie, kod to: QUELITAS.
Po prostu zajebista kreatyna, którą CHCE SIĘ BRAĆ. Z Labify współpracuję najdłużej ze wszystkich firm. Nie bez powodu. Robią rzeczy, które mają realną jakość. A nie opłaca mi się reklamować byle czego. Kod: QUELITAS25.
#3 Chłodzący dezodorant naturalny w paście
Wspominałem o tym kilka razy na Instagramie i muszę to podtrzymać. Ich krem do twarzy z blokerem niebieskiego światła jest uważam zbyt drogi, ale to śmiało mogę polecić. Sam używam codziennie i bardzo przydaje się gdy jestem na mieście szukając milionerów. Faktycznie chłodzi gdy temperatura ciała się podnosi i pachnie rześko, cytrusowo, tak odświeżająco. Za dużej zniżki tutaj dla Was nie mam, bo to rodzinna firma i nie mają wysokich marż na produktach, ale zawsze coś, kod to: QUELITAS.
Nie mówię Ci żebyś te rzeczy kupował. Mówię Ci co u mnie działa i dlaczego. Zrób z tą informacją co chcesz i jak zwykle…
Nie odpuszczaj.





