Realia sukcesu - notka przed nowym rokiem
NIE ODPUSZCZAJ #30
Nie ma złej drogi. Jest tylko droga, którą przerwiesz za wcześnie.
— moje, ale pewnie ktoś już to powiedział Za 4 tygodnie kończy się rok.
Znowu zleciało co?
Mogę się założyć, że w Twojej głowie już zaczynają kiełkować te wszystkie postanowienia, o których nikomu nie mówisz, bo nawet sam w nie nie wierzysz.
Nowy rok.
Nowa energia.
Nowy cel.
Nowy „ja” — ugh, aż mnie ciary przeszły
(calm down ja napisałem ten długi myślnik, nie chat).A potem przychodzi drugi piątek stycznia, czyli słynny Quitters Day.
Dzień kurwa odpuszczania, w którym większość ludzi rezygnuje.
Dlaczego?
Bo już raz się potknęli.
Bo już nie jest perfekcyjnie.
Bo jednak to jest trudne.
Bo pojawia się ta pierwsza kłoda pod nogami.
Bo zaczynasz myśleć, że „to chyba nie to”.
Bo nikt Cię nie wspiera.
Bo Twój mózg ucieka w coś łatwiejszego, a łatwiejsze kończy się tą samą, a zazwyczaj jeszcze kurwa większą kłodą.
I znów wracasz do punktu wyjścia.
Znów myślisz, że wybrałeś złą drogę.
Znów zaczynasz od nowa.
Znów życie Cię gasi i zamyka w szufladzie.
Pamiętam moment, który mnie zabolał bardziej niż jakakolwiek porażka.
Moja narzeczona spojrzała na mnie i powiedziała:
„Może byś coś w końcu skończył, zamiast zaczynać nowe rzeczy co tydzień?”
No kurwa zaswędziało.
Trafiła prosto w ego.
Zrobiło się gorąco.
Poczułem się jak facet, który ucieka od trudności.
I wtedy podjąłem jedną z najważniejszych decyzji w życiu:
Przez rok pcham tylko projekt QUELITAS.
Jedna ścieżka.
Jeden projekt.
Zero skakania.
Efekt?
Ponad 100 000 obserwacji organicznie.
Dziesiątki tysięcy ludzi, których zainspirowałem.
71k w miesiąc — dochód, o którym wcześniej tylko marzyłem.
Nie sądziłem, że to realne, a tym bardziej, że ja mogę to osiągnąć.
Ale powiem Ci coś o realiach tego “sukcesu”:
Ten „rok sukcesu” był powtarzalny, nudny, ciemny, pusty, niepokojący, stresujący, cholernie kurwa nie fajny. Taki trochę boks z życiem, tylko ciągle dostajesz sierpa prosto w ryj i lecisz na glebę. Opuszczają Cię emocje, ekscytacja i każda nadzieja jest w Tobie duszona powoli i boleśnie.
300 dni prób.
300 dni frustracji.
300 dni wstawiania treści, które niczego nie zmieniały.
300 dni, w których liczyłem, że „może teraz się uda”…
…i chuja tam, nie udało się.
Może 4 posty „wystrzeliły”.
Może cztery.
Reszta?
… wiadomo.
Dostawałem w ryj dzień po dniu.
Ale wstawałem.
Zawsze.
I na tym właśnie polega sukces.
Próbujesz → Nie wychodzi.
Analizujesz → Nie wychodzi.
Zmieniasz → Nie wychodzi.
Testujesz → Nie wychodzi.
Jesteś PEWNY, że tym razem wyjdzie → Haaaaa, CHUJA! Nie wychodzi.
Powtarzasz to kilkaset, kilka tysięcy razy.
I nic.
NIC.
Aż pewnego zwykłego dnia, w którym absolutnie nic nie wskazuje na cud, bo robisz to samo co kilkaset dni wcześniej…
Bum.
BUM, ZASKOCZYŁO!
I wiesz co jest najlepsze?
Ten dzień NICZYM, ale to absolutnie niczym nie będzie się różnił od setek, w które życie Cię wpierdoliło, przeżuło i wypluło do ścieków.
Po prostu w końcu konsekwencja zrobiła swoją robotę.
Te wszystkie mikro usprawnienia każdego dnia przez setki dni skumulowały się i patrząc rok wstecz, patrzysz już na zupełnie innego człowieka, zupełnie inny projekt, ale Ty przez natłok pracy tego nie widziałeś.
Dlatego tak mało osób osiąga ten “sukces”.
Bo większość odpuszcza tuż przed.
Harland Sanders, założyciel KFC (czyli człowiek, przez którego dziś wylądujesz na kiblu jeśli zamawiasz kurczaka z M1 w Poznaniu), miał 62 lata, gdy otworzył pierwszy franczyzowy sklep.
62 LATA.
62 lata prób.
62 lata porażek.
62 lata sierpów na łeb.
I został legendą, bo nie odpuścił.
Chcesz mojej rady przed 2026?
Przygotuj się na to, że przez pierwsze 3 lata NIC się nie zmieni.
Tak.
No nic.
Ja miałem takie założenie idąc all in w projekt QUELITAS.
Więc przygotuj się, że przez pierwsze 3 lata:
Nikt Ci nie odpisze na maila.
Nikt nie kupi Twojego produktu.
Nikt nie polubi Twojego posta.
Nikt nie będzie Cię traktował poważnie.
Będziesz mieć 200 obserwujących.
Będziesz słyszeć tylko „nie”.
Bo z takim właśnie nastawieniem rozpierdolisz wszystkich wokół i osiągniesz swój upragniony sukces. A wiesz co jest najlepsze? Tobie 3 lata zajmie droga do wolności, podczas gdy wszyscy inni będą musieli pracować następne 30 lat na etacie, żeby spłacić kredyt i spokojnie wegetować na emeryturze. Nie bądź jak reszta, trafiłeś tu z jakiegoś powodu. Nie odpuszczaj, Jakub
Bo podczas gdy inni będą czekać na „lepsze jutro”, Ty przez 3 lata będziesz pracować, testować, iterować, próbować, poprawiać.
A za te 3 lata będziesz wolny.
Kiedy oni będą pakować kanapki do pracy na kolejny dzień u kogoś,
Ty będziesz pakować walizkę w środku tygodnia, lecąc gdziekolwiek, bo możesz.
Tobie zajmie to 3 lata.
Im 30 i nie będzie ich stać na wyjazd do Gdańska patrząc na nasze emerytury.
Nie bądź jak reszta.
Trafiłeś tutaj z jakiegoś powodu.
Za 4 tygodnie pokażę Ci miejsce, które zbudowałem właśnie dla takich ludzi jak Ty.
Miejsce, które nie pozwala odpuścić.
Miejsce, które daje kierunek, strukturę i presję.
Miejsce, w którym nie jesteś sam.
Miejsce, w którym Cię rozumieją.
To największy projekt w moim życiu. Nie tylko prywatny, w żadnej pracy na etacie firma nie robiła większego, ani żaden mój klient nie robił nic większego.
1 stycznia dowiesz się więcej.
A tymczasem… Nie odpuszczaj.
— Jakub
PS. Jak zwykle dla najwierniejszych czytelników (siema, jesteś super) mam jeszcze krótką wiadomość. Większość osób po tym mailu poczuje motywację. Mniejszość ustawi cele na 2026. Garstka zrobi coś w tym tygodniu. Nieliczni zaczną dziś.
A pojedyncze jednostki wytrwają trzy lata i to właśnie oni napiszą do mnie podziękowania ze zdjęciem swojego wymarzonego domu i samochodu ze szczęśliwą rodziną siedzącą na trawie w środku tygodnia o 11:36. Ty możesz do nich należeć, umiesz się skupić na tyle, żeby przeczytać sporo tekstu, a to cholernie duża przewaga. Nie zmarnuj jej, mój drogi przyjacielu.


