Przyjaciele NIE CHCĄ Twojego sukcesu
NIE ODPUSZCZAJ #45
Ile razy w tym roku ktoś Ci powiedział, że robisz dobrą robotę?
“Wyglądasz w porządku.”
“Dobrze Ci idzie.”
“Nie przejmuj się aż tak.”
A teraz odpowiedz sobie szczerze kiedy ostatnio ktoś z Twojego otoczenia powiedział Ci prawdę prosto w twarz? Wiesz o czym mówię…
Że marnujesz swój potencjał.
Że od kilku lat gadasz o zmianach, a chuja robisz.
Że wyglądasz gorzej niż rok temu, bo odpuściłeś jakiekolwiek treningi.
Że zarabiasz mniej niż powinieneś, bo boisz się spróbować.
Kiedy Twój przyjaciel Ci coś takiego powiedział, co?
Co tam mówisz, co? Nigdy?
No kurwa właśnie.
Bo Twoi znajomi nie chcą, żebyś się rozwinął. Nie dlatego, że Cię nienawidzą. Dlatego, że Twój sukces oznaczałby ich porażkę. Naprawdę mało jest takich ludzi, którzy CHCĄ siebie wzajemnie napędzać na zasadzie:
Ty: “Hej zarobiłem pierwsze 10k”
Przyjaciel: “O Ty chuju, czekaj ja zaraz zrobię 11!!!”
Większość przyjaźni wygląda zupełnie inaczej, bo Twój sukces pokazałby im, że oni TEŻ TAK MOGLI, ale nie ruszyli dupy. A to boli bardziej niż cokolwiek innego, więc podświadomie wolą Cię trzymać na swoim poziomie.
I robią to perfekcyjnie.
Udało Ci się trochę schudnąć?
“Super, wyglądasz świetnie!” (żebyś nie schodził niżej, bo wtedy oni będą wyglądać źle).
Zacząłeś się uczyć czegoś nowego?
“Ale po co, przecież masz dobrą pracę” (bo jak Ty zaczniesz zarabiać więcej, to oni będą musieli spojrzeć na siebie).
Mówisz, że chcesz zmienić życie?
“Nie przesadzaj, masz przecież dobrze” (bo jeśli Ty zmienisz swoje życie, to ich “dobrze” nagle okaże się tym, czym naprawdę jest: przeciętnością).
Zauważ jedną rzecz.
Nikt z Twoich znajomych nie powie Ci: “Stary, kurwa mać, marnujesz się. Masz 20 kilka lat, siedzisz w tej samej pracy, zarabiasz tyle samo co rok temu, a wieczorami scrollujesz TikToka. Rusz dupę i coś spróbuj zrobić! Albo spróbujmy razem.”
Nie powie tego, bo to wymagałoby od niego przyznania, że sam robi dokładnie to samo.
Prawdziwi przyjaciele zachowują się inaczej.
Zachwalają Cię na forum, ale za zamkniętymi drzwiami mieszają Cię z błotem i mówią absolutną prawdę, szczerą do szpiku kości. Nie dlatego że Cię nie lubią, a właśnie dlatego, że im zależy.
Ale ilu takich ludzi masz wokół siebie?
Jednego? Może? A może żadnego?
To jest powód, dla którego tkwisz w tym samym miejscu od miesięcy. Nie brakuje Ci wiedzy. Wiedzy mamy dziś mnóstwo, i to za darmo. Brakuje Ci ludzi, którzy powiedzą Ci prawdę i nie pozwolą Ci odpuścić.
Wiem to, bo sam byłem w takiej bańce.
Gdy pracowałem w magazynie i na Uberze, moi znajomi mówili mi “spoko, przynajmniej masz pracę”. Nikt mi nie powiedział: “Stary, pakujesz paczki za 3 tysiące miesięcznie, a jesteś w stanie robić znacznie więcej. Co Ty kurwa robisz?”
Nikt. Bo im to odpowiadało.
Dopiero jak znalazłem społeczność ludzi, którzy myśleli inaczej, czyli ludzi, którzy chcieli więcej i nie wstydzili się tego, od tamtej chwili wszystko się zmieniło.
To byli ludzie, którzy mówili mi w twarz: “ten tekst jest do dupy, popraw to.”
Albo: “ten nagłówek jest chujowy i nic z tym nie zdziałasz, spróbuj w ten sposób.”
Albo: “nie realizujesz tego celu, bo on jest absurdalny. Powinieneś mieć coś realnego i konsekwentnie do niego działać, bo póki co to, co napisałeś, to jest marzenie.”
Albo po prostu: “nie odpuszczaj, kurwa, dawaj, działamy dalej.”
I to właśnie ta społeczność ludzi dała mi więcej niż jakikolwiek kurs, książka czy motywacyjny film na YouTube, czy rolka na Instagramie.
Dlatego II edycja Wyzwania 180 to przede wszystkim społeczność.
Rok temu 1169 osób dołączyło do pierwszej edycji Wyzwania 180.
ALE nie było społeczności, nie było kontaktu ze mną, nie było cotygodniowych spotkań live, nie było dostępnego rankingu na żywo.
Teraz to wszystko jest.
Zacząłeś mnie obserwować, bo coś z moich treści do Ciebie dotarło.
Dołączyłeś do społeczności mailingowej też nie bez powodu.
Wiesz, że potrzebujesz kogoś, kto będzie Cię pchał do przodu.
Tego nie znajdziesz wśród swoich obecnych znajomych.
Znajdziesz to w Wyzwaniu.
Dlatego wracam z drugą edycją Wyzwania 180.
Ale tym razem zrobiłem coś, czego nie było w edycji pierwszej.
Jestem z Wami codziennie. Nie w formie nagranego wcześniej filmu, który puściłem i poszedłem dalej. Codziennie widzę Wasze zadania, daję feedback, reaguję na to co robicie. Jak ktoś odpuszcza, ja widzę to i reaguję. Jak ktoś robi progres, ja widzę to i mówię mu o tym.
A dodatkowo co tydzień spotykamy się na live spotkaniu online.
To jest różnica między kursem a społecznością.
Kurs kupujesz i oglądasz sam. Jak Ci się nie chce, to nikt tego nie zauważy.
W Wyzwaniu 180 ja to zauważę. Inni to zauważą. I powiemy Ci to, czego Twoi znajomi nie powiedzą.
Nowa platforma, codzienny feedback ode mnie, społeczność ludzi, którzy chcą więcej, nagrody i bonusy za 79 zł miesięcznie.
Tyle co dwa wyjścia na kebab.
Ale kebaba zjesz i zapomnisz.
A ludzi, którzy mówią Ci prawdę, zapamiętasz do końca życia.
Startujemy 1 lipca, za 18 dni zamykam dostęp.
Tym razem nie dołączy 1169 osób jak w pierwszej edycji, bo limit to 1000 miejsc.
Możesz dalej siedzieć w swojej przytulnej bańce, gdzie wszyscy mówią Ci, że jest “dobrze”, a Ty wiesz, że nie jest.
Albo możesz wreszcie otoczyć się ludźmi, którzy powiedzą Ci prawdę i pomogą Ci ruszyć do przodu.
https://quelitas.pl/
Nie odpuszczaj,
Jakub
PS.
Ci, którzy Cię teraz “uwielbiają” i mówią żebyś się nie przejmował, za pół roku będą pytać “jak to zrobiłeś”. A jak im powiesz, to powiedzą “miałeś szczęście” albo “to nie dla mnie”. Bo tak jest łatwiej niż przyznać, że sami nic nie zrobili.


