Kim jesteś?
NIE ODPUSZCZAJ #36
“Wyobraźnia jest podglądem przyszłych atrakcji życia.” - Albert Einstein
W ostatnim mailu pisałem o presji i wysłałem dokument, który miał Ci pokazać kilka rzeczy o tym, jak działam i myślę.
Dziś chciałem pójść o krok dalej, bo jest coś, co siedzi mi w głowie od dłuższego czasu i nie potrafię tego puścić.
Oglądałem ostatnio jak Wesley O’Brien (taki młody gość ze stanów z McLarenem) tłumaczy coś, co nazwał Prawem Założenia. Okazało się, że przez długi czas robiłem właśnie to, chociaż nie miałem o tym pojęcia, ale od początku.
Mamy coś takiego jak prawo przyciągania i ono jest dość popularne. Chodzi w nim o przyciąganie rzeczy do naszego życia.
Ale prawo założenia mówi, że to już jest zrobione.
Dlatego dziś chciałbym Cię zapytać kim jesteś w swojej długoterminowej wizji?
Bo problem z prawem przyciągania jest to, że przyciągając życie, którego pragniesz jednocześnie potwierdzasz, że go jeszcze nie masz. Że jest gdzieś daleko. Że musisz na niego czekać. Czyli trzymasz swój cel na dystans i nawet o tym nie wiesz.
Prawo założenia mówi coś kompletnie innego.
Nie przyciągasz. Nie czekasz. Nie masz nadzieję.
Zakładasz, że to, czego chcsz, już do mnie należy. Że moim jedynym zadaniem jest stawianie kroków w tamtą stronę.
Jakiś czas temu, nie do końca pamiętam dlaczego, zacząłem podchodzić do życia i celów właśnie w ten sposób. Jakby wszystko czego pragnę już na mnie czekało po drugiej stronie tej drogi, którą wystarczy, że przejdę.
Na początku nie stało się nic spektakularnego. Nie obudziłem się z milionem na koncie. Nie spadł mi z nieba klient marzeń. Nie zadzwonił nikt ze świetną propozycją.
Ale coś się zaczęło zmieniać.
POWOLI.
Zacząłem podejmować inne decyzje. Nie dlatego, że miałem lepszy plan. Nie dlatego, że nagle stałem się mądrzejszy.
Ale dlatego, że w mojej głowie nie było już pytania “CZY mi się uda?”.
Było tylko jedno: “JAK tam dojdę?”
I to jest spora różnica.
Bo gdy pytasz “czy” szukasz wymówek, żeby się wycofać. Szukasz potwierdzenia, że nie warto. Że to za trudne. Że “ludzie tacy jak ja” tego nie osiągają.
A gdy pytasz “jak” szukasz drogi. I ją znajdujesz.
Wesley tłumaczy to tak:
Twoja rzeczywistość organizuje się wokół tego, co uznajesz za prawdę o sobie.
Sam opowiada o tym, że przez lata zakładał brak stabilności przez trudną sytuację rodzinną, eksmisje i ciągły chaos. Dlatego jego życie odzwierciedlało dokładnie to, w co wierzył. Podejmował decyzje kogoś, kto spodziewa się porażki. I porażki przychodziły.
Dopiero gdy zmienił założenie zmienił się jego sposób mówienia, decyzje które podejmował, to na co zwracał uwagę i co ignorował. I w 8 miesięcy przeszedł od trudnej sytuacji finansowej do zarabiania 80 000 dolarów dziennie.
Nie mówię, że zaczniesz zarabiać takie pieniądze.
Mówię, że może faktycznie mózg nie odróżnia głębokiego założenia od fizycznej rzeczywistości. W obu przypadkach rzekomo aktywują się te same ścieżki neuronowe.
Więc gdy przyjmujesz tożsamość osoby, która już osiągnęła cel, mózg zaczyna szukać potwierdzenia tej nowej “prawdy”.
No ale właśnie jest pewne ale.
Same afirmacje nie działają, bo podświadomość widzi to jako jakiś występ, spektakl, sztukę, po prostu wie, że to nie prawda. Założenie musi sięgać głębiej. Musi przejawiać się w tym, co robisz, gdy NIKT nie patrzy.
W Twoich nawykach. W Twoich reakcjach. W tym, jak podchodzisz do porażki.
To jest właśnie test.
Gdy sukces jest już “założony” porażka przestaje być porażką. Staje się informacją. Danymi. Jednym krokiem bliżej.
Wesley mówił, że gdy prowadził swój biznes e-commerce i reklamy nie działały to nie myślał żeby to rzucić i odpuścić tylko widział to jako złe drogi, które powinien omijać przy następnej reklamie. Bo cel był pewny. Jedyne pytanie brzmiało: KTÓRĄ drogą tam dojdę.
Ja nie zarabiam 80 000 dolarów dziennie. Jeszcze ;)
Ale powiem Ci szczerze, że odkąd zacząłem żyć z założeniem, że to czego chcę już na mnie czeka, a moje jedyne zadanie to stawianie kolejnych kroków... rzeczy zaczęły się układać.
Nie z dnia na dzień. Nie w tydzień.
Powoli.
Ale z taką pewnością, której wcześniej nie miałem.
I to nie jest kwestia motywacji. Motywacja przychodzi i odchodzi, pisałem Ci o tym w jednym z pierwszych maili. To jest kwestia TOŻSAMOŚCI.
Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy?
Człowiekiem, który “coś próbuje”?
Czy człowiekiem, który WIE dokąd zmierza i po prostu jeszcze tam nie dotarł?
Bo to jest ta sama różnica, co między ludźmi, którzy mówią “kiedyś zacznę” a tymi, którzy zaczynają TERAZ.
Jedni zakładają porażkę i się przed nią bronią.
Drudzy zakładają sukces i szukają drogi.
Zastanów się, do której grupy należysz. Szczerze. Bez pierdolenia samemu sobie.
WYZWANIE NA TEN TYDZIEŃ:
Jeżeli chcesz coś zmienić, przez najbliższe 7 dni, rano zanim jeszcze sprawdzisz telefon zadaj sobie jedno pytanie:
“Jaką decyzję podjąłby dziś człowiek, który JUŻ jest tam, gdzie ja chcę być?”
I potem tę decyzję podejmij. Choćby jedną dziennie. Małą. Konkretną.
Nie musi być wielka. Człowiek, który już zarabia tyle ile chcesz, pewnie nie zaczyna dnia od scrollowania. Człowiek, który ma sylwetkę Twoich marzeń, pewnie nie zamawia pizzy z pyszne.pl o 21:18.
Rób małe kroki. Ale kroki osoby, którą CHCESZ BYĆ, a nie osoby, którą dziś jesteś.
Po tygodniu zapisz, co się zmieniło. Gwarantuję Ci, że zobaczysz różnicę.
Nie odpuszczaj,
Jakub


